wtorek, 17 września 2019

Jak odnowić krzesło "Muszelka"


Krzesło Muszelka
Tzw. Muszelka jest kultowym modelem i chyba większość z nas przynajmniej raz widziała gdzieś te krzesła. Od kiedy pamiętam zawsze podobał mi się ich kształt, chciałam je mieć, a z drugiej strony bałam się, że nie podołam przy tapicerowaniu oparcia, ale kiedy pojawiła się okazja na kupienie Muszelki, długo się nie zastanawiałam i było moje :) Satysfakcja z udanego zakupu minęła dosyć szybko, kiedy okazało się, że krzesło ma wyłamane oparcie, a to co było pod tapicerką dla takiego laika jakim jestem okazało się być przytłaczające, bo nie miałam pomysłu jak miałabym to wszystko poskładać... Krzesło musiało odstać parę miesięcy na balkonie zanim ponownie trafiło do łask ;) I w końcu nadszedł dzień chwały dla mojej muszelki ;)












A więc zaczynamy!

1. Szlifowanie  

Zawsze mówiłam, że lubię szlifować, ale im częściej to robię to, coraz  mniej lubię ;) a muszę wam powiedzieć, że większość rzeczy robię w domu bo nie mam swojego warsztatu, albo u znajomych na działce (jak mi pozwolą;) w trakcie pracy w mieszkaniu  trzeba się przyzwyczaić do wielkiego bałaganu, a odkurzanie po kilka razy dziennie nic nie daje ;)
Pierwszy raz zdecydowałam się na szlifowanie w kuchni, nie było tak źle, myślałam że będzie gorzej ;) A więc do meritum. Po usunięciu wszystkich materiałów i gąbki z siedziska, zabrałam się za opalanie i szlifowanie nóg. Poszło nawet sprawnie, chociaż drewna nie wyszlifowałam do końca, ze względu, że chciałam sąsiadom oszczędzić hałasu, zastanawiam się cały czas jak je wykończyć, żeby nie było widać przebarwień.


2. Pasy tapicerskie 


Siedzisko miało na całej powierzchni przybitą płytę pilśniową, postanowiłam ją wyciąć w środkowej części i zamocować pasy, aby nabrało sprężystości i było wygodniejsze.
Używam pasów nieelastycznych, trzeba pamiętać, aby pasy mocować na krzyż i końcówki pasów również zaginać i ponownie przybijać aby się później nie siepały.


Na pasy należy położyć materiał i również otakerować (otakerować-tak się w ogóle mówi/pisze?;).



3. Gąbka i owata.

Po położeniu materiału przychodzi czas na gąbkę, na siedzisko muszelki wybrałam gąbkę o grubości 3 cm i gęstości T30. Numer T30 mówi nam o gęstości gąbki (im wyższy nr tym gąbka twardsza i bardziej odporna na odkształcenia), na siedziska najlepsze są gąbki o gęstości T30 lub T35, natomiast na oparcia wystarczy gąbka T25.

Aby wyciąć dobry kształt  położyłam siedzisko na gąbce i odrysowałam markerem dookoła, przy wycinaniu zostawiłam lekki zapas, aby gąbka lekko zachodziła na brzegi stelaża. Po upewnieniu się, że kształt i szerokość gąbki są w porządku, nałożyłam klej tapicerski na spodnią część gąbki i przykleiłam na materiał, który wcześniej nałożyłam na pasy.




Pora na owatę. Owata jest bardzo puszysta, odporna na odkształcenia, wygładza nam wszystkie "ostre kanty"gąbki.  Owaty używam cieniutkiej, przytakerowałam ją pod spodem siedziska. Krzesło od razu zaczęło lepiej wyglądać. Tak przygotowany mebel jest gotowy na położenie materiału.





4. Tapicerowanie 


Tego etapu boję się zawsze najbardziej. Boję się, że źle wytnę materiał, że coś nie tak pójdzie przy szyciu, że materiał nie tak będzie się układał na krześle, czy fotelu. Ogólnie to strachliwa jestem ;)
No, ale przeważnie strach ma wielkie oczy i tym razem poszło dobrze ;)

Obicie będzie składało się z:
- siedziska z kedrą (kedra to lamówka dookoła siedziska)
- bodna (czyli szeroki pas dookoła krzesła/fotela)
- oparcia  do którego należy oddzielnie przygotować materiał na przód i tył

kedraWymyśliłam, że moja odnowiona Muszla będzie miał wszytą kedrę w różowym kolorze. Wycięłam pasek ok 4-5 cm szerokości i w niego wszyłam zwykły sznurek bawełniany o średnicy 5mm. Następnie nadmiar materiału dokładnie przycięłam, aby łatwiej przyszywało mi się kedrę do materiału siedziska. Tak wyglądała gotowa kedra.












Następnie odrysowałam od siedziska materiał, który miał znajdować się górze. Po przycięciu materiału, upewniłam się że materiał dobrze leży na siedzisku i jest symetrycznie przycięty, należy jednak pamiętać o tym, żeby zostawić zapas materiału w tylnej części, na którą będzie nachodziło oparcie, w tym miejscu materiał zaginamy pod spód stelaża. Ponadto przy docinaniu materiału należy uwzględnić zapas na szwy po około 0,5 cm z każdej strony.



Przyznam się, że podczas szycia pomyliłam tył z przodem siedziska i kiedy było już wszystko gotowe i przybite zszywkami, okazało się, że muszę zaczynać od początku... zdjęcia z szycia pokrowca mam tylko z pierwszej błędnej próby, podczas drugiego szycia zmieniłam trochę kolejność. Najpierw do materiału w pepitkę przyszyłam kedrę, a następnie bodno w kolorze czarnym. Należy pamiętać aby podczas wszywania kedry na rogach fotela/krzesła ją naciąć, aby ładnie się układała.







Kiedy wszystko jest już zszyte pora na naciągnięcie uszytego pokrowca i przymocowanie go na stałe zszywkami. Na początku staram się nie wbijać dużej ilości zszywek, bo często jest tak, że muszę od nowa wygładzać materiał, mocniej naciągać i znowu przymocować, żeby zaoszczędzić sobie czasu staram się oszczędnie operować takerem ;)
  Tak prezentowało się gotowe siedzisko.










Wyszło całkiem nieźle, spodobało mi się połączenie tych kolorów.


5. Oparcie


Tak jak napisałam na samym początku bałam się tapicerować oparcie, obawiałam się że nie uzyskam tego ładnego łuku jakie ma oparcie. Ale zanim przeszłam do tapicerki cały czas zastanawiałam się jak naprawić szkody w oparciu, które się wyłamało. Po zdjęciu tapicerki wyglądało tak:

W końcu postanowiłam, że nie ma sensu próbować przedłużać oparcie do pierwotnej długości, stanęło na tym, ze w ruch pójdzie piła i zrównam wszystko, żeby wyglądało dobrze podczas tapicerowania.

Na oparciu nie zmieniałam gąbki na nową, stara była w bardzo dobrym stanie, nie kruszyła się, nie miała dziur więc nie było sensu jej usuwać, na gąbkę tak jak na siedzisku położyłam owatę zarówno na tył jak i na przód oparcia. Niestety nie zrobiłam zdjęcia tego etapu.
Później przyszedł czas na moje utrapienie ;) materiał na oparciu-  postanowiłam, że nie będę ściągać miary i odrysowywać kształtu oparcia na materiale, bo na pewno coś pójdzie nie tak.
Położyłam kawałek materiału na oparcie, przyczepiłam do gąbki szpilkami i wycięłam starannie kształt. Ułożenie materiału na oparciu zajęło mi pewnie trochę mniej niż godzinę, nie mogłam poradzić sobie ze zmarszczkami, które się robiły. Na środkowym części oparcia materiał na łuku należy ponacinać aby ładnie materiał się układał.
Przymierzyłam na próbę oparcie od Muszelki i prezentowało się tak:


Stwierdziłam, że wygląda dosyć smutno i czegoś mi brakuje, postanowiłam dodać kedrę taką samą jak na siedzisku.



Kedrę przymocowałam zszywkami, na tylnej części oparcia będzie materiał, który dokładnie zakryje wszystkie zszywki.


Przed mocowaniem materiału na wierzchnią część oparcia obcięłam naddatki, które zostały po kedrze i materiale w pepitkę, a także dodałam większą ilość zszywek.
Wierzchni materiał, od górnej części oparcia również przymocowałam zszywkami. Po wywinięciu materiału na prawą stronę nic nie będzie widać.






Następnie krótkimi zszywkami (6 mm) przymocowywałam materiał już na prawej stronie, aby łatwiej było mi go przyszyć na koniec ściegiem krytym.



Materiału podobnie jak na przednią część nie wycinałam przed przybiciem do oparcia. Najpierw wszystko naciągnęłam a dopiero potem zabrałam się za wycinanie środka

Kiedy materiał  w środku oparcia był wycięty przyszła pora na szycie boków i  środka ściegiem krytym. Nie przyszywałam materiału do samego dołu oparcia ze względu na to, że na koniec należy je przymocować do siedziska.
Jeżeli chodzi o mocowanie to wymyśliłam coś takiego:
I tutaj znowu widać brak mojej fachowej wiedzy. Podczas nawiercania otworów pod wkręty wiertarka wciągała mi owatę, co poskutkowało połamaniem dwóch wierteł. Dlatego na pewno owatę mocujemy już na przyczepione oparcie :) a blaszki są po to, żeby wkręty nie przebiły sklejki na wylot i nie uszkodziły całej konstrukcji. Po lewej stronie jest kątownik, który dodatkowo trzyma oparcie od dołu, miałam zamiar dać go również po prawej stronie, ale okazało się, że jest za mały, więc wymyśliłam, ze tam zastosuję zwykłą podkładkę pod śrubę.
Na nakładki i śruby położyłam dwie warstwy owaty, aby nic nie odznaczało się pod materiałem. Przy nakładaniu kolejnej warstwy owaty należy ją na brzegach trochę powyrywać, aby ją spłaszczyć, wtedy nie będzie widoczny przeskok pomiędzy warstwami, które się ze sobą idealnie połączą.

Na koniec rzucam mocno robocze zdjęcia gotowej muszelki, jak będzie miała ładniejszą sesję to na pewno je zmienię.



Co myślicie o efekcie końcowym? :)

15 komentarzy:

  1. Piękna robota. Też bawiłam się w tapicerowanie muszelki (swoją znalazłam pod śmietnikiem). Zmęczyłam się przy niej bardzo ale po robocie stwierdziłam, że to była fajna zabawa. U mnie jak u Ciebie oparcie było w fatalnym stanie- pełno śrub, które zmasakrowały sklejkę. Szwagier doradził bym użyła żywicy do naprawy samochodu i tak zrobiłam😜. Trochę niekonwencjonalnie ale utworzyło solidną skorupę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super pomysł z tą żywicą, zalałaś nią całe oparcie? Czy tylko te części, które wymagały wzmocnienia? Mi też bardzo podoba się tapicerowanie i mam nadzieję, że ta zabawa potrwa długo :)

      Usuń
  2. Niemal całe, by było solidnie. Myślę, że gdybym jeszcze miała tak traktować mebel, to bez oporów całość i to z obu stron. Tak by wybuch jądrowy przetrwał😉

    OdpowiedzUsuń
  3. Skupiałam się głównie na uszkodzonych miejscach + zapas dookoła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za informacje, na pewno skorzystam jak będzie taka potrzeba :)

      Usuń
  4. Dzień dobry,
    proszę mi powiedzieć, czy na tył oparcia też daje się piankę czy tylko owatę?
    Cudownie Pani zrobiła krzesełko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny blog! będe częściej tu zaglądać

    OdpowiedzUsuń
  6. Efekt finalny robi wrażenie, świetna robota!

    OdpowiedzUsuń

Tapicerowanie fotela typ 300-190 tzw. "Lisek"

  Dzień dobry:) Jak miło tu wrócić, oj dawno nic nie napisałam nowego, przepraszam bardzo. Nie myślałam, że w ogóle ktoś to czyta, a tu się ...